Kto nie lubi fastfood-ów? Och, nie.. przepraszam, jest takich wielu. Może inaczej zapytam - kto nigdy nie jadł fastfood-ów? :) ..No właśnie..
Tak zwane galerie internetowe, portale fotograficzne, czy grupy na FB, są jak restauracje z wielkim zółtym “M” (kiedyś słyszałem o big, yellow disgusting M) w nazwie.. menu jest całkiem spore, człowiek wybiera, zastanawia się, stoi w kolejce, tłum się przewala, jest gwarno, kolorowo i miło, a na koniec i tak wygrywa hamburger z frytkami. :) Nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Takie są gusta, takie są smaki, takie są nasze codzienne wybory. Kultura szybkiego żarcia jest ze światem Zachodu od conajmniej 60 lat, a w Polsce od bez mała 30. Wystarczy obejrzeć fantastyczne fotografie Martina Parra.
Osoby protestujące przed taką restauracją (sic! jakie czasy - takie restauracje..) są traktowane co najwyżej jako przerywnik w naszej zabieganej codzienności, aczkolwiek nikt się nad tym dłużej nie zastanawia, wszak wolnoć-tomku..itd. Prawda?
Jak wspomniałem, fastfood-y są częścią naszej kultury, czy nam się podoba to czy nie. Myślę, że od jakiegoś czasu, taką częścią fotograficznej rzeczywistości są wszelkie portale i grupy fotograficzne, spełniając najróżniejsze funkcje - od towarzysko-matrymonialnych (a jakże!) po skrzynko-kontaktowe, sprzedam-kupię-zamienię, przez dyskusje o różnych wyższościach i niższościach dziedzin wszelakich. No niech no tylko wpadnie ktoś i zapyta: “jaki aparat najlepiej kupić do 500zł”. Takie czaso-zapychacze. Kto nie chce - nie musi, kto chce - może.
Jeśli nie lubisz hambuksa i frytek idź sobie po prostu gdzie indziej, odwiedź galerię z prawdziwego zdarzenia, przeczytaj ksiażkę jedną czy drugą, pogadaj ze znajomymi w knajpie, kup album, pożycz.. nawiąż kontakt i relacje z ludźmi którzy zajmują się fotografią na poważnie (co też nie znaczy, że zaraz zawodowo).
Inaczej, możesz co prawda ponarzekać, że hambuks przypieczony, gumowy i że nie dali ketchupu..ale pozostanie to tylko w sferze fast-foodów, ewentualnie w restauracyjnej książce skarg i zażaleń.